Tomek on the market

Podobno wyrobienie w sobie nawyku zajmuje dwadzieścia jeden dni, w związku z czym postaram się pisać o naszej podróży, planach i wątpliwościach przez kolejne trzy tygodnie. Często słyszę pytanie, skąd wzięliśmy pomysł na podróżowanie i jak to wszystko się zaczęło. Wersja krótka brzmi: obydwoje lubimy podróżować i chcemy rozwijać swoje projekty podczas podróży Wersja dla cierpliwych jest jednak trochę dłuższa.

Po pół roku bycia razem przeprowadziliśmy się po Irlandii, którą w ciągu trzech lat przejechaliśmy wzdłuż i wszerz, połaziliśmy po wielu szlakach, włóczyliśmy się po górach, lasach i uroczych miasteczkach. Pewnego mroźnego, ale pięknego słonecznego dnia pierdolnęliśmy się na trawie, żeby odpocząć po długim łażeniu. Popatrzyłam na wąską ścieżkę i olśniło mnie: a może powinniśmy wyjechać w dłuższą podróż? Tylko tak, żeby było bezpiecznie i znajomo, bo obydwoje jesteśmy introwertykami i drastyczne rozszerzanie strefy komfortu nie jest dla nas przyjemne. Tomek od razu się zgodził, stwierdziliśmy, nie wiedząc jeszcze wtedy o moich nietolerancjach pokarmowych, że powinniśmy szukać regionalnych potraw, odkrywać regionalną kuchnię. Pomysł może nie upadł, ale trochę go zmodyfikowaliśmy pod moim kątem.

Jakiś czas później przyjechała do mnie moja przyjaciółka Efka, z którą włóczyliśmy się po pubach w Temple Bar. W każdym jednym był panieński i Efka nagle wypaliła: "zrobię ci epicki panieński". Z pewną nieśmiałością powtórzyłam to Tomkowi, dodając, że może to byłaby dobra okazja, i że podróż, tylko że nie miesiąc, a dłużej. Po czterech miesiącach namysłu Tomek oświadczył się, a w tym roku nastąpiły zmiany. Wzięliśmy ślub, rzuciliśmy nasze prace, ja w restauracji, Tomek w korpo, sprzedaliśmy to, co się dało i "wróciliśmy" tymczasowo do Polski. Nasz czas tutaj powoli się kończy, ale mam wrażenie, że wykorzystujemy go do oporu i bardzo mnie to cieszy. Z drugiej strony, czuję się trochę smutna, że znowu zostawiam rodzinę i znajomych na co najmniej pół roku, ale to już temat na kolejny wpis.

A Wy ruszylibyście w taką drogę? Jeśli nie, to jakie podróże Wam się marzą? O czym chcielibyście poczytać na tym blogu?