Jaki jest Wiedeń?

Brudny, śmierdzący, duży i zaśmiecony. Takie wrażenie sprawia na pierwszy rzut oka. A na drugi? Na drugi już znacznie lepsze, jest przepiękny, architektura zachwyca, od kamienic nie mogłam oderwać oczu, a poza tym - tutaj dzieje się historia i sztuka.

Tomek w kamienicy

A Ty mówisz po niemiecku?

Wysiedliśmy z busa po ciemku, więc poszliśmy do maca, bo wszystko inne pozamykane. Chciałam wziąć herbatę i wpatrując się w tablicę układałam w głowie perfekcyjne zdanie po niemiecku. Zamyśliłam się nad nim tak bardzo, że nie słyszałam sprzedawczyni do momentu, gdy prawie krzyknęła do mnie: "HALLO". Oczywiście cały mój niemiecki rozpłynął się w jednej chwili jak sen złoty, więc zapytałam po angielsku. Popatrzyłam na panią i zobaczyłam jej stres, znany mi tak dobrze z czasów, gdy jeszcze nie byłam oswojona z obcym językiem i nagle mój niemiecki wrócił, i to do tego stopnia, że byłam w stanie poprosić o herbatę, zwrócić pani uwagę, że wzięła pełne mleko, a nie bezlaktozowe i zapytać o kibelek. Mózg mnie zaskoczył, bo wszystko wyszło automatycznie. Bardzo mi się to podobało.

Co jadłaś?

Na śniadanie poszliśmy do Urlicha, gdzie wzięłam polecane na necie wegańskie śniadanie: placki z cukini z kwaśną śmietaną z nerkowców, buraczany humus, awokado, pomidory i kiełki, miniaturową owsiankę z kilkoma ziarnami granatu i jagodami i jeszcze mniejszą porcję zielonego smoothie o szumnej nazwie "Green Machine". Smoothie było mocne w smaku i pobudzające, z imbirem, szpinakiem, bananami i sałatą rzymską i w zasadzie najlepsze z zestawu, bo warzywa były nieprzyprawione i nieposolone. :( Smutecek.
Tomek był szczęśliwszy, bo omlet z bekonem na ragout z pomidorów i papryki smakował mu bardzo. Niedługo po śniadaniu poszliśmy do naszego mieszkanka z AirBnb (tak to jest, jak już kupiliśmy nocleg tam, to odezwał się host z couchsurfingu, że mógłby nas przenocować. Huh) po to, żeby w końcu pierdolnąć się spać, bo byliśmy wykończeni po całej nocce w autobusie.

Przygotowany stół

Okno w kamienicy

Oczywiście zaraz po przebudzeniu byliśmy głodni, więc skusiliśmy się na kiełbaski (ja klasycznego bratwursta, a Tomek serowego) od Wurstelstandleo. Jak nabraliśmy sił, to poszliśmy zwiedzać parki wokół Schönbrunn Palace. Pogoda wyjątkowo nam sprzyjała, do popołudnia było siedemnaście stopni, później niestety zebrało się na deszcz.
Po spacerze zrobiliśmy się głodni (a jakże) i poszliśmy na Cafe Central Torte do Cafe Central, przepyszny torcik z marcepanem. Luksusowe wnętrze wypełniały dźwięki rozmów i pianina, a ja nie żałuję złamania się i spróbowania ciasta. Później jeszcze pospacerowaliśmy, ale to byłby koniec przygód na dzisiaj, bo jesteśmy najzwyczajniej w świecie wykończeni.

Sufit

Wnętrze

Zdjęcia możecie oglądać na Instagramie pod hasztagiem @ada_wanders.

Vegan Wake Up

Ulrich breakfast

Park

Cafe Central Torte