szparagi z jajkiem i łososiem


kluski śląskie

Co Ty właściwie jesz?

Co Ty właściwie jesz - słyszę to pytanie od znajomych i rodziny od momentu zdiagnozowania nietolerancji pokarmowej. Ale możesz jeść Nutellę - słyszę pytanie po ujawnieniu nietolerancji laktozy. A co z chlebem? Żytni możesz? Pytają po tym, jak mówię, że na gluten też mam nietolerancję. Uświadamia mi to, jak słaba jest wiedza na ten temat w Polsce, więc postaram się Wam trochę przybliżyć to zagadnienie. Oczywiście, że mam w tym swój cel. Chcę, żeby było Wam łatwiej mnie ugościć następnym razem. ;)

Czym jest nietolerancja pokarmowa?

Nietolerancja pokarmowa to niewłaściwa, często opóźniona reakcja organizmu na składnik pokarmu. Przyczyną może być brak enzymu, potrzebnego do strawienia czegoś (np. laktazy do trawienia laktozy) lub nieprawidłowość w budowie ciała. Skąd to się bierze? Nie wiem. Może taki urok. Albo candida. Albo geny. Cholera wi.

To czym właściwie jest gluten?

Gluten to mikstura dwóch roślinnych białek, gliadyny i gluteniny, która znajduje się w zbożach i ziarnach, takich jak pszenica, jęczmień, żyto, owies, kuskus, bulghur, i która sprawia, że ciasto przy wyrabianiu jest sprężyste. Niestety, często gluten znajduje się też w kiełbaskach, szynce, czekoladzie, jogurcie, czy margarynie, które zawierają białka roślinne.

To jaki chleb możesz jeść?
Praktycznie żaden, poza takim, bo los pokarał mnie dodatkowo nietolerancją na drożdże i pszenicę. Gotowce ze sklepu mają w składzie całą tablicę Mendelejewa i są obleśne w smaku. Raz na jakiś czas jem wafle ryżowe, ale wolę zawinąć hummus, warzywka i szynkę w papier ryżowy lub w nori. Istnieje teza, chociaż z tego co czytałam, jest to miejska legenda, że niektórzy ludzie z nietolerancją glutenu mogą jeść orkisz, bo jest w nim go bardzo mało. Ale orkisz to rodzaj pszenicy. No i koło się zamyka.

A co z serem?
Odpada ze względu na nietolerancję laktozy. Białka mleka znajdują się też w śmietanie, maślance, jogurcie (w greckim najmniej i raz na ruski rok ujdzie), maśle, margarynie i białym serze. Niektórzy ludzie z nietolerancją laktozy dobrze znoszą sery pleśniowe, bo mają małą zawartość laktozy. Ale sery pleśniowe mają pleśń, a tej trzeba unikać przy nietolerancji na drożdże. Tadam. Całe szczęście, mogę używać masła klarowanego, ale też w niedużych ilościach. To już coś.

Ale jadłaś wszystko i nic ci nie było.
No nie, to nie tak. Miałam wiele różnych problemów, tylko że nie wiedziałam, że mają jedno źródło. Zaziębiałam się kilka razy w roku, później miałam infekcję zatok co miesiąc, brzuch był jak balon po niektórych posiłkach, a w przełyku zamieszkał jakiś obcy, który wydawał dziwne dźwięki. Stawy i głowa mnie napieprzały (wybaczcie słownictwo, ale tak było) i wszystko ustało, gdy zmieniłam dietę.

Jak to zdiagnozowałaś?

Hmmm, chcecie krótką historię, czy długą? Bo krótka brzmi tak: zrobiłam dietę eliminacyjną Paleo (można też zrobić FODMAP), test Food Detective w Irlandii i test na nietolerancje pokarmowe w Revitum w Polsce (według tego artykułu takie testy są nic niewarte). Oba robi się tak samo: pobiera się krew z palca i daje do badania w laboratorium, tylko że wcześniej przez trzy tygodnie trzeba jeść wszystko, bo inaczej antygeny się nie ujawnią. U mnie testy potwierdziły przypuszczenia i wyszły prawie tak samo.
Dieta eliminacyjna polega na zaprzestaniu jedzenia pokarmów, które mogą szkodzić i stopniowym wprowadzaniu ich z powrotem do diety. Przy okazji trzeba sprawdzać, czy ma się jakieś zmiany na skórze, zmiany nastroju, problemy ze snem itp..

Wersja dłuższa
Zaczyna się jakiś rok wcześniej, gdy nagle w środku nocy poczułam, że zbiera mi się na wymioty. Rano nie mogłam się ruszyć przez mdłości. Trwało to dwa dni, do tego mój żołądek był napięty i bolał jak zwariowany - ciągle, nieprzerwanie, przez kilka miesięcy. Zbadano mnie na celiakię. Nic. Gastroskopia. Nic, poza przebytym zapaleniem. W tym samym czasie dostałam wysokiej gorączki z niewiadomego powodu, a zapalenia zatok były coraz częstsze i dłuższe. Znowu wymiotowałam przez pół dnia.
Rozmawiałam z ludźmi, koleżanka powiedziała, że właśnie robi dietę Paleo i że jej pomaga. Inny kolega opowiadał, że miał podobne objawy jak ja, tylko że jemu zdarzało się leżeć przez dwa dni na podłodze w toalecie i nie mógł się ruszyć, ataki miał najpierw raz na rok, później co pół roku, w końcu co dwa miesiące. Pomogło wyeliminowanie glutenu z diety. Jakiś czas później znajoma dietetyczka w pracy poleciła mi zrobienie testu. Powiedziała, że najczęściej przychodzą do niej ludzie w desperacji, którzy nie wiedzą, co im jest i prawie zawsze coś wychodzi. Dochodzimy tu do sedna. Zrobiłam dietę eliminacyjną Paleo (można też zrobić FODMAP), która wykończyła mnie psychicznie i fizycznie, test Food Detective w Irlandii i test na nietolerancje pokarmowe w Revitum w Polsce, których wyniki wyszły prawie takie same (jak już wiecie z wersji skróconej :P).

Ale jeden łyk mleka albo kromka chleba w całym pasztecie ci nie zaszkodzą.
Po łyku mleka będę biegła do łazienki - nawet nie chcę pamiętać, co ze mną zrobił jeden milkshake. Odrobina bułki w pasztecie nie zaszkodzi mi, jeżeli spróbuję jednego gryza. Więcej sprawi, że żołądek będzie znowu napięty i bolesny, brzuch będzie jak balon, a jak będę miała wyjątkowo zły dzień, to będzie mnie mdliło. Nie chcesz tego, gdy częstujesz mnie swoim jedzeniem, prawda? Dlatego nie dawaj mi czegoś, co mi szkodzi - o ile zwyczajnie zapomniałeś o moich nietolerancjach.

Ok, to co ty właściwie jesz?

Na śniadanie jem płatki jaglane, ryżowe lub gryczane z mlekiem roślinnym (migdałowym, kokosowym, orzechowym - cokolwiek, byle nie sojowym, które smakuje jak karton) i masłem orzechowym lub dżemem i owocami. Mogę też zjeść szynkę, czy kiełbasę, warzywa i kiełki z hummusem w nori, papierze ryżowym lub na waflach ryżowych. Jem też jajka, ale nie za często, ze względu na dość silną nietolerancję białek. Ale jem jajecznicę, szakszukę, jaja poszetkowe (ze szparagami i łososiem najlepsze), na miękko. Na twardo nie lubię. Tofucznica z kurkumą i czarną solą jest śniadaniem mistrzów (dzięki, Jadłonomio).
Co poza tym?
Mięso, ryby, owoce morza, warzywa, owoce, kasze: jaglaną i gryczaną, makarony gryczane, ryżowe, z tapioki, zielonej herbaty, czy grzybków shiitake, ryż (jak już mogliście zauważyć). Różne placki z mąki ziemniaczanej, jaglanej, kukurydzianej, kokosowej, gryczanej, ryżowej. Nawet pseudopizzę ostatnio skleciłam. I tak, ziemniaki też. Krupnik? Tak, ale jeżeli dodacie kaszę jaglaną albo gryczaną. Jęczmienna ma gluten.

Tutaj macie dość konkretny przegląd tego, co jem.

A co z alkoholem?
Mogę pić wódkę, gin i tequilę, ale nie jest to warte swojej ceny. Raz na jakiś czas robię wyjątek dla długo niewidzianych przyjaciół.

Żeby życie było dla was i dla nas, nietolerancyjnych, łatwiejsze, postaram się co tydzień wrzucić choć jeden bezglutenowy, beznabiałowy i bezdrożdżowy przepis. Zobaczycie, że dostosowanie się do takiej diety jest dość łatwe i zdziwicie się, ile polskich klasyków jest dla mnie bezpiecznych.
Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam Wam kwestię nietolerancji i ich konsekwencji i że przepisy spodobają Wam się na tyle, że będziecie chcieli je wypróbować.

Macie kogoś w rodzinie lub wśród znajomych kto ma nietolerancje? Jak sobie z tym radzicie? Staracie się dopasować menu do potrzeb tych osób? A może sami jesteście "nietolerancyjni"? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam!