Halloween, czyli kilka słów o celtyckiej tradycji

halloween paź 28, 2020

Mieszkam w kolebce (a przynajmniej jej części) Halloweenowej tradycji, w związku z czym chciałabym podzielić się z Wami informacjami na temat tego celtyckiego święta.

Zaraz, ale jakiego celtyckiego? Nie amerykańskiego?

Moja dynia sprzed dwóch lat - ma jedno dziurawe oko, jedno oko-świderek, trójkątny nos i krzywy uśmiech. W środku jest świeczka.

Czym jest Halloween?

Halloween (All Hallows Eve, czyli Wigilia Wszystkich Świętych) prawdopdobnie wywodzi się z państw o tradycji celtyckiej (Szkocji, Irlandii, Walii i Bretonii z przyległościami), a dokładniej od święta Samhain, podczas którego celebrowano żniwa i zmianę z jasnej do ciemnej pory roku.

Jack-o-lantern z dyni z krzywym uśmiechem, trójkątnym nosem i dwojgiem oczu. Ma spiralę w jednym z nich.


Ze względu na to, że był to dzień przejścia, to zmory, duchy i dusze zmarłych były bardziej aktywne i łatwiej im było przejść do świata żywych. Dlatego, żeby nie rozrabiały, należało je udobruchać, składając im w ofierze jedzenie, picie i część żniw.

Skąd się wzięły przebrania na Halloween?

Przed duchami trzeba było się bronić - na wypadek, gdyby chciały coś narozrabiać - skoro już były bardziej aktywne, to nie wiadomo było, co im może strzelić do głowy.
Jednym ze sposobów obrony podczas Halloween była personifikacja - ludzie przebierali się za wspomniane już dusze zmarłych, śpiewali pieśni i recytowali wiersze i w imieniu duchów przyjmowali ofiarę (nie przypomina Wam to chodzenia po kolędzie? Bo mnie bardzo).
Strój jednocześnie chronił ich przed "prawdziwymi" zmorami, które nie mogły rozróżnić ich od duchów.

Czemu na Halloween wycina się dynię?

Na Halloween ludzie pierwotnie wycinali... rzepę - co zresztą super wyglądało. Wydrążali środek i robili z niej latarnię, która, podobnie jak przebranie, miała działać na dwa sposoby: odstraszać duchy i reprezentować dusze zmarłych. Ale! Początek był bardzo ciekawy - według irlandzkiego mitu dawno temu istniał pan, zwany skąpym Jackiem - "Stingy Jack". Umówił się z Diabłem na piwo, ale ponieważ był sknerą, nie chciał zapłacić swoimi pieniędzmi! Ba, do tego namówił Diabła, żeby zmienił się w monetę, którą zapłaci. Diabeł dał się nabrać i wylądował ze srebrnymi monetami w kieszeni Jacka. Po jakimś czasie jednak chytry Jack uwolnił Diabła, ale pod warunkiem, że da mu pożyć przez rok, a jak umrze, to odda mu swoją duszę.
Po roku Jack namówił Diabła, żeby wlazł na drzewo po jakiś owoc, a gdy upadły Anioł łaził po gałęziach, Jack wyskrobał krzyż w korze, sprawiając, że Diaboł musiał zostać na drzewie. W taki sposób wyprosił sobie jeszcze dziesięć lat życia.
Gdy po dziesięciu latach Jack umarł, Bóg, zły, że Jack zadawał się z Diabłem, odmówił mu wstępu do Nieba. Diabeł, wkurzony, że dwa razy dał się przechytrzyć, odmówił mu wstępu do Piekła. Dał tylko biednej duszy Jacka rozżarzony węgielek na drogę, żeby oświetlał mu drogę, który to węgielek, jak pewnie możecie się domyślić, został wrzucony do wydrążonej rzepy. Tak zaopatrzony chytry Jack zasuwa po Ziemi od tamtego czasu, a ludzie wycinają twarze w dyniach i innych warzywach korzeniowych.
Irlandczycy najpierw nazywali go "Jack of the Lantern", a później przekształcili to imię w typowo irlandzkie Jack O'Lantern.

Ale ludzie używali nie tylko rzep - w Irlandii i Szkocji wycinali ziemniaki, a w Anglii buraki. Dynia zyskała popularność w Ameryce, bo jest warzywem rodzimym dla tego kraju i łatwym w obróbce.

"Cukierek albo psikus" - dlaczego podczas Halloween dzieci chodzą od domu do domu zbierając cukierki?
Jack-o-lantern z dyni.

W zasadzie odpowiedziałam na to pytanie wyżej - przebieranie się i chodzenie od domu do domu było zwyczajem, mającym korzenie w IX wieku. Dzieci zazwyczaj nosiły latarnie (Jack-o-Lantern) wycięte z rzepy i otrzymywały ciasta, słodycze i pieniądze - ale nie za darmo. Przed otrzymaniem ofiary, musiały wykonać jakiś "trick" - zaśpiewać piosenkę, wyrecytować wiersz albo opowiedzieć żart. Dopiero z czasem "trick" stał się dowcipem wymierzonym w kogoś.

W takim razie jak Halloween dotarło do Ameryki?

Od 1845 do 1849 roku roku w Irlandii trwał wielki głód (głód ziemniaczany).
Nie wdając się w szczegóły (bo to historia na osobny post), ziemniaki zaatakowała zaraza i zniszczyła zbiory. Około miliona ludzi umarło, drugi milion wyemigrował. Według tego, co nam mówiono podczas wycieczek, Irlandia nigdy nie odzyskała swojej populacji.

Lampiony na Halloween zrobione z plastikowych dyni.

Irlandczycy masowo płynęli do Ameryki (ale nie tylko). Przywieźli ze sobą Halloweenowe tradycje i zabawy, takie jak robienie sobie psikusów czy wyławianie jabłek, ale dopiero w XX wieku Halloween stało się popularne w Ameryce i zaczęto je obchodzić na większą skalę.
Możecie przeczytać więcej o tradycyjnych Halloweenowych grach na stronie Irish Independent.

Czy my obchodzimy Halloween czy Święto Zmarłych?

Często dostaję pytania o to, jakie święta obchodzimy od kiedy jesteśmy w Irlandii.
Jak byłam w Polsce, to jeździłam na cmentarz na pierwszego listopada, głównie po to, żeby spotkać się z kumpelą, pochodzić wśród śniegu i porobić ładne nocne zdjęcia. O zmarłych, tych ważnych dla mnie, pamiętam w codziennym życiu i może dlatego 1 listopada nigdy nie był dla mnie szczególnie istotny. Mimo to lubiłam pierwszolistopadowy jesienno-zimowy klimat i oświetlone milionem świec cmentarze.

Od kiedy jestem w Irlandii, dwukrotnie wycinałam dynię i była to dla mnie fajna zabawa.
Raz przyjechała kumpela i w przebraniach we trójkę chodziliśmy po mieście, podziwiając wymyślne stroje innych ludzi, przystając od czasu do czasu w pubie, gdzie piwo serwował Drakula czy inny wampir.

Dwa lata temu mieszkaliśmy na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie było dużo rodzin z dziećmi. Wyszliśmy na spacer, popatrzeć na stroje, zajrzeć w okna z dyniami i duchami, a następnie schowaliśmy się w domu i zgasiliśmy światła, udając, że nas nie ma, gdy skończyły się cukierki dla dzieciaków - bo nie spodziewałam się, że przyjdzie ich aż tyle.

W tym roku wytnę dynię, postawię w oknie i zapalę świeczki za tych, którzy odeszli, bo "Święto Zmarłych" i Halloween dla mnie w ogóle się nie wykluczają. Myślę, że to, czy będę wspominać ich nad grobami, czy nad wyciętą dynią, nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Ważne, że pamiętam.

Zapalone tealighty.

Tych z Was, którzy wolą się jednak zatrzymać i zadumać nad tymi, którzy odeszli, odsyłam do tekstu "O stracie", który napisałam po nagłej śmierci osoby, którą znałam. Może znajdziecie tam swoje uczucia. A jak chcielibyście uśmiechnąć się mimo zadumy, to mogę napisać, że moją pierwszą, absolutnie absurdalną myślą było "ale jak to, zginął cztery dni temu i my nic nie wiemy? Nic nie powiedział?".

Dajcie znać, co myślicie o Halloween? Obchodzicie? Podoba Wam się? A może wzbudza wręcz przeciwne uczucia? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, napiszcie!

Jeżeli podobał Wam się post i chcecie zachować go na później, możecie przypiąć go do tablicy na Pintereście.

Grafika do przypięcia na tablicy na Pintereście. Na grafice znajduje się link do strony www.wloczykijada.adziklipa.me, tytuł posta i zdjęcie dyni wyrzeźbionej z gliny.


Jeżeli post był dla Was wartościowy i dowiedzieliście się z niego czegoś ciekawego, udostępnijcie go przyjaciołom i rodzinie. Będzie mi bardzo miło!

Źródła:
https://www.history.com/news/history-of-the-jack-o-lantern-irish-origins
https://en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)#Emigration
https://www.deliriumsrealm.com/history-halloween-america/
https://www.history.com/topics/halloween/history-of-halloween
https://en.wikipedia.org/wiki/Celtic_nations
https://en.wikipedia.org/wiki/Halloween