Kwestia aborcji i małżeństw osób tej samej płci w Irlandii

sty 22, 2021

Marta, moja kumpela, poprosiła o podnoszący na duchu post o tym, jak to się stało, że w Irlandii aborcja i małżeństwa jednopłciowe są legalne, jednak trudno mi było się do niego zabrać - droga do legalnej aborcji była wyboista i głównym motywatorem była okrutna śmierć Savity Halappanavar w 2012 roku. Nie był to dla mnie łatwy temat, tym bardziej, że od zeszłego roku zmagam się z żałobą i problemami zdrowotnymi - stąd długa droga do posta.

Autorka bloga, kobieta po trzydziestym roku życia z długimi włosami i namalowaną na prawym policzku tęczą.
Tomasz był bardzo zawiedziony, że nie zobaczył tęczy na żywo, jedynie na zdjęciu. :)

Zmiany odbywały się "prawie że" na moich oczach, bo przyleciałam do Irlandii w połowie 2013 roku (zawsze mi się wydaje, że pod koniec, ale to dlatego, że wtedy zaczęłam pracę.)

Zacznijmy od przyjemniejszego tematu - legalizacji związków partnerskich.

Zalegalizowanie małżeństw osób tej samej płci

🌈2000-2006
Komisja Reform Prawnych (nie wiem, czy dokładnie tak to się tłumaczy) przebadała prawa i obowiązki kohabitantów. W wyniku raportu, rozpoczęto prace nad uznaniem yyyy... nie mam zielonego pojęcia jak to napisać... określeniem, kto się kwalifikuje jako kohabitant w związku. I czym właściwie ta kohabitacja jest. I tak np. pary, które były ze sobą w "związku takim jak małżeński" (cokolwiek to nie znaczy) od co najmniej dwóch lat, niezależnie od płci, mogły zostać uznane przez sąd za związek. Brano pod uwagę też różne inne czynniki, jak posiadany wspólny majątek, gospodarstwo, itp.
W dwóch ostatnich latach tego okresu przejrzano również konstytucję i podobnie jak w Polsce, politycy sprzeciwili się zmianom w paragrafie, chroniącym rodzinę i małżeństwo ("The State pledges itself to guard with special care the institution of marriage, on which the family is founded, and to protect it against attack.").
Swoją drogą, fascynuje mnie jak bardzo niestabilna musi być instytucja heteroseksualnego małżeństwa, skoro zagraża jej jakieś... 5% populacji?

🌈2010
W tym roku zostało utworzone prawo, które dawało parom tej samej płci prawa i obowiązki podobne, jednak nie identyczne, jak miały osoby w małżeństwie.

🌈1 stycznia 2011
Wprowadzono Civil Partnership Act - można było zawierać związki partnerskie.

🌈13 stycznia 2011
Rząd uznał jednopłciowe małżeństwa i związki partnerskie zawarte za granicą.

🌈7 luty 2011
Pierwszy związek partnerski pomiędzy dwoma mężczyznami został zarejestrowany.

🌈22 maja 2015
Dzień referendum! Pracowałam wtedy w kawiarence w jednym z ośrodków, w których było przeprowadzane. Bardzo fajna atmosfera, kolorowo, przyjaźnie, sympatycznie - zupełnie inaczej, niż podczas wyborów, gdzie większość ludzi (polityków) nie potrafiła powiedzieć ani proszę, ani dziękuję.

Pamiętam mój szok kulturowy, gdy wracając z treningu brazylijskiego jiu-jitsu rozmawiałam z kolegami (znacie ten typ, wielkie, wysportowane chłopy, ABSy) i powiedzieli, że ależ oczywiście, że oni są za zalegalizowaniem małżeństw jednopłciowych. Jeden z nich opowiedział o swoim nauczycielu, który ma chłopaka i stwierdził, że gdyby ktoś do tego nauczyciela podskakiwał, szczególnie ze względu na orientację, to spuściłby mu wpierdol (pardon).

🌈29 sierpnia 2015
Trzydziesta czwarta poprawka została wpisana do Irlandzkiej Konstytucji przez prezydenta Michalea Higginsa.

🌈16 listopada 2015
Zalegalizowano małżeństwa jednopłciowe. W tym samym momencie rejestracja związków partnerskich przestała być możliwa.
Mimo to, ludzie, którzy są w związkach partnerskich, mogą w nich pozostać, bo ich status nie zmienia się automatycznie na małżeństwo.

🌈17 listopada 2015
To jest fajny dzień, bo wtedy nastąpiły pierwsze śluby osób tej samej płci. :)

A TERAZ UWAGA

Jest rok 2021, małżeństwa jednopłciowe są zalegalizowane, ALE jeszcze do czerwca 1996 Irlandczycy mieli ban na rozwody, który został zniesiony dopiero po referendum (50.3% za zniesieniem zakazu, 49.72% przeciw)!

W 1986 roku Irlandzkie społeczeństwo było absolutnie przeciwko możliwości rozwodzenia się (wtedy też było referendum).

Mimo to, nadal rozwód w Irlandii nie jest łatwy - trzeba najpierw spędzić dwa lata w separacji (i mieszkając osobno), wypełnić tonę papierów i odbyć dziesiątki spotkań z adwokatem - nasz znajomy męczył się, męczył i męczył, aż w końcu zrezygnował.

Jak chcecie poczytać więcej po angielsku, to macie link do strony Citizens Information - ja się zmęczyłam samym przeglądaniem tego i patrzeniem na proces mojego znajomego.

Także czekam jeszcze na rozwody instant i zalegalizowanie związków poliamorycznych. Ciekawe, czy się doczekam. :)

Aborcja w Irlandii

wkurw-1
Autor gifa: Villemo_adb

Do 2012
Kobiety albo zamawiały tabletki poronne od Women on Web (która to organizacja istnieje od 2005 roku), by przeprowadzić aborcję w domu - (tabletki nadal są nielegalne), albo wyjeżdżały do Wielkiej Brytanii.

21 października 2012
Savita Halappanavar trafiła do szpitala w siedemnastym tygodniu ciąży. Najpierw skarżyła się na bóle pleców, odesłano ją.
Wróciła z niskim ciśnieniem i uczuciem, że coś z niej wychodzi. Okazało się, że będzie ronić, jednak płód został wewnątrz jej ciała.
Prosiła lekarzy, żeby dokonali aborcji, jednak ci odmówili, bo serce dziecka nadal biło (ciul, że serce matki mogło przestać bić w każdej chwili, kogo to obchodzi :/).
Savita, którą można było ratować, umierała na sepsę (skurwysyństwo straszne), aż w końcu 28 października (siedem dni od dnia przyjęcia do szpitala) nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia.
Miała 31 lat, czyli była rok młodsza, niż ja teraz. Lekarze mieli TYDZIEŃ na uratowanie jej i chuj zrobili (za Wikipedią - nie mam nawet siły tego tłumaczyć - "not diagnosing the sepsis soon enough and (...) not using already-standard screening tools for detecting and managing maternal sepsis, and (...) poor keeping of medical records, poor communication at shift changes, and failure to notify staff with needed expertise, and (...) poor system in which the team failed."). W wolnym tłumaczeniu - co mogli spieprzyć, to spieprzyli.
Był to przyczynek do zwiększonych nacisków na zniesienie ósmej poprawki.

14 listopada 2012
Ponad 2000 osób protestowało w Dublinie przeciwko restrykcyjnemu prawu aborcyjnemu. Protesty odbyły się też w Galway i Cork.

17 listopada 2012
Marsz (również w celu oprotestowania obecnego prawa) z Parnell Square do Merrion Square, w którym wzięło udział około dwanaście tysięcy osób.

19 listopada 2012
Irlandzcy biskupi wydali bezsensowne oświadczenie, w którym twierdzili, że wierzą w równe i nierozłączne prawo do życia matki i nienarodzonego dziecka, ALE nigdy nie nauczali, że życie nienarodzonego dziecka ma pierwszeństwo przed życiem matki. Hipokryzja do sześcianu. I w ogóle niech ktoś mi powie, czemu kolesie w sutannach, którzy nie mogą uprawiać seksu ani mieć partnerki, mają czelność wypowiadać się na temat aborcji? Bo to jest dla mnie nie do pojęcia. W takim razie może ja zacznę robić audyty samolotów albo rakiet kosmicznych? Albo wypowiadać się na temat operacji na otwartym sercu i ich etycznych implikacji. O, to jest dobre.

1 stycznia 2014 - 31 grudnia 2018
Aborcja była nielegalna, chyba że była przeprowadzona w celu ratowania życia matki.

25 maja 2018
Odbyło się referendum w sprawie legalizacji aborcji i zniesienia 8 poprawki, która dawała nienarodzonemu płodowi taką samą wartość, jaką ma matka. 66,4% głosowało za zniesieniem ósmej poprawki, 33,6% przeciw. Oczywiście, straszenie zdjęciami nienarodzonych dzieci na banerach w wioskach było na porządku dziennym.

18 września 2018
Zalegalizowano prawo do aborcji.

20 grudnia 2018
Prawo do aborcji do 12 tygodnia ciąży weszło w życie.

A co z antykoncepcją? No, podobnie jak z rozwodami. 🤦‍

❗Antykoncepcja była nielegalna od - uwaga - 1935 roku do 1980! Oczywiście sprawcą był nie kto inny jak kościół (czy kogokolwiek to dziwi?).

Od 1935 roku nie można było sprzedawać ani importować tabletek anty. Mieć i używać owszem, no ale skąd wziąć? Kondomów w sklepach też nie można było dostać. W 1971 senator Mary Robinson próbowała wprowadzić prawo liberalizujące antykoncepcję, ale nie dopuszczono jej do dyskusji. Patriarchat pełną gębą. Mimo to,później została prezydentką Irlandii.

22 maja 1971 roku grupa irlandzkich feministek pojechała pociągiem do Belfastu (stolica Irlandii Północnej, należącej do Wielkiej Brytanii), skąd wróciła na stację Dublin Conolly (Dublin jest stolicą Republiki Irlandii, czyli kraju, który jest niepodległy i nadal jest w Unii Europejskiej - to notka dla tych, którym te dwa kraje zlewają się w jedno), obładowana środkami anty. Oczywiście biskupi zaczęli się pultać, kościół też jęczał, jak na Towarzystwo (pseudo)ginekologiczne przystało.

W 1979 roku wprowadzono ustawę, pozwalającą członkom rodziny na zakup antykoncepcji w celu jej planowania lub ze względów zdrowotnych. ALE tylko farmaceuta mógł sprzedać tabletkę i TYLKO na receptę (brzmi znajomo?).

W 1985 zliberalizowano prawo, pozwalając na kondomy i środki plemnikobójcze osobom powyżej 18 (bo lepiej jak dzieci mają dzieci ==') bez recepty. Kobiety jak zwykle olano.

Teraz na całe szczęście jest dużo lepiej - można dostać tabletkę, wkładkę, implant, krążek, plaster, bądź zastrzyk. Faceci mają do wyboru gumki i wazektomię. Tabletka po też jest do dostania - mam wrażenie, że nie było jakiegoś okresu tranzycji, tylko antykoncepcja nagle wybuchła w Irlandii.

Ufff, zrobiliśmy nie taki krótki spacer przez irlandzką historię. Co nam mówili sami Irlandczycy? Że długo było konserwatywnie, ludzie nie chcieli się zmieniać, bo kościół, aż tu nagle wyszły skandale - w domach dla samotnych matek, prowadzonych przez instytucje kościelne lub zdrowotne, w XX wieku umarło ok. 9000 dzieci.
Więcej możecie przeczytać na stronie np. polityka.pl, ale jak wpiszecie w wyszukiwarkę "skandal w irlandzkich domach dla samotnych matek", to możecie znaleźć artykuły na różnych stronach. Do tego wyszła na jaw skala pedofilii i się obrazili. A jak się obrazili, to zaczęli patrzeć na świat trochę inaczej.
I mam nadzieję, że w Polsce ludzie też będą patrzeć przez pryzmat zdrowia i praw człowieka, a nie własnych wierzeń i że będą mieli siłę, by o te prawa walczyć. I tej myśli się trzymam.

Na ostatnim zdaniu chciałam skończyć, ale naprawdę uważam za ironię to, że małżeństwa są dla każdego, ale rozwód to taka katorga, że dużo ludzi z niego rezygnuje, bo nie chce im się z tym bujać. Także katolickich pozostałości jeszcze trochę jest, jak np. szkoły, prowadzone przez organizacje kościelne, ale to już jest temat na inny post.

Dajcie znać, jeżeli zaciekawiła Was transformacja w Irlandii. A jak chcielibyście dowiedzieć się więcej, to napiszcie w komentarzu pod postem.